zapadł mrok ponury i głuchy
mroźnym oddechem drzwi zamknął
jak tęcza co zmokła na deszczu
przez łzy się uśmiecham
do pustyni marzeń powracam
na chwilę tak
by zaczerpnąć powietrza
w błądzącym niebycie
nieistnienia tych oczu
co lśnią