ukołysz mnie myśli piękna
rozpostarta nad skrawkiem
codziennego świata
przeszłość zniknęła
za czarną kurtyną
dzisiaj rozwinął swe pąki kwiat
który kwitł kiedyś w rajskim ogrodzie
nie warto wspominać
przeszłych niepowodzeń
Natłok słów potrafi dzisiaj stłumić prawdziwe wartości. Poeci muszą walczyć swym piórem, by nie splamić duszy poezji...
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 29 czerwca 2010
Zaskoczenie
zamglony świt otworzył oczy
pełne niespełnionych marzeń
jutrzenka kołysała mokre liście drzew
dzień zawitał jak gość spodziewany
i trochę nachalny
noc przepłynęła
niczym potok magicznych mar
uwierzyłam a sen stał się jawą
i przeszedł samego siebie
pełne niespełnionych marzeń
jutrzenka kołysała mokre liście drzew
dzień zawitał jak gość spodziewany
i trochę nachalny
noc przepłynęła
niczym potok magicznych mar
uwierzyłam a sen stał się jawą
i przeszedł samego siebie
Owady
Polana pełna zielonych grajków,
a ty pochylony nad nimi, odkrywasz tajniki wiedzy.
Wsłuchana w mądre wykłady patrzę przez szkliste oczy,
entuzjastycznie dopraszając się o więcej.
Łapię każdą twą myśl i dłoń, która zawsze jest blisko.
Ratujmy to, co jeszcze pozostało.
a ty pochylony nad nimi, odkrywasz tajniki wiedzy.
Wsłuchana w mądre wykłady patrzę przez szkliste oczy,
entuzjastycznie dopraszając się o więcej.
Łapię każdą twą myśl i dłoń, która zawsze jest blisko.
Ratujmy to, co jeszcze pozostało.
Czekam
ukołysz do snu
przytul do serca strapioną duszę
pociesz gdy tęsknota pożera wnętrzności
czy czujesz ten chłodny wiatr myśli
nad głową pełną ideałów
pamiętaj
siebie nie okłamiesz
wciąż czekam na odpowiedź
która niebawem urodzi się w umyśle
oby nie było za późno
przytul do serca strapioną duszę
pociesz gdy tęsknota pożera wnętrzności
czy czujesz ten chłodny wiatr myśli
nad głową pełną ideałów
pamiętaj
siebie nie okłamiesz
wciąż czekam na odpowiedź
która niebawem urodzi się w umyśle
oby nie było za późno
Wyścig
uciec zapomnieć o rzeczywistości
pobiec zieloną doliną
i zagłuszyć upływ czasu uśmiechem ciszy
zapomnieć się chociaż na chwilę
i wtulić głowę w szum nadrzewnych śpiewaków
wsłuchać się w to
czego ludzkie ucho w biegu nie uchwyci
w tę nutkę uczucia płynącą z natury
wielobarwny dywanik wciąż kusi tajemniczością
las śpiewa pieśń życia kwitnącą w jego sercu
i tworzy melodię moralności
nie usłyszy jej tylko
szczur zajęty pogonią za fatamorganą
gdzie wciąż dzwony biją na trwogę
przed współtowarzyszem
biegnącym krok przed nami
pobiec zieloną doliną
i zagłuszyć upływ czasu uśmiechem ciszy
zapomnieć się chociaż na chwilę
i wtulić głowę w szum nadrzewnych śpiewaków
wsłuchać się w to
czego ludzkie ucho w biegu nie uchwyci
w tę nutkę uczucia płynącą z natury
wielobarwny dywanik wciąż kusi tajemniczością
las śpiewa pieśń życia kwitnącą w jego sercu
i tworzy melodię moralności
nie usłyszy jej tylko
szczur zajęty pogonią za fatamorganą
gdzie wciąż dzwony biją na trwogę
przed współtowarzyszem
biegnącym krok przed nami
Droga w przyszłość z tobą
przepuszczasz mnie
w drzwiach do przyszłości
kultura sięga aż tak daleko
do tej bramy przywiodła droga
brukowana ostrymi kamykami
i potłuczonym szkłem
szkoda tylko że za furtką
ścieżka wciąż niebezpieczna
i pełna pułapek
tylko czekasz
aż zniknę w ciemności przyszłej
by ruszyć w nią wolnym krokiem
wędrujemy więc
niby razem a osobno
tą samą drogą światłocieni i barw
zaczekam przy kolejnej bramie
następnym etapie życia
który nazwałam wejściem w dorosłość
będę stać w milczeniu
przy drugim przystanku
wspólnej podróży
by coś ci powiedzieć
gdy dotrzesz na nowy poziom
życiowej gry
w drzwiach do przyszłości
kultura sięga aż tak daleko
do tej bramy przywiodła droga
brukowana ostrymi kamykami
i potłuczonym szkłem
szkoda tylko że za furtką
ścieżka wciąż niebezpieczna
i pełna pułapek
tylko czekasz
aż zniknę w ciemności przyszłej
by ruszyć w nią wolnym krokiem
wędrujemy więc
niby razem a osobno
tą samą drogą światłocieni i barw
zaczekam przy kolejnej bramie
następnym etapie życia
który nazwałam wejściem w dorosłość
będę stać w milczeniu
przy drugim przystanku
wspólnej podróży
by coś ci powiedzieć
gdy dotrzesz na nowy poziom
życiowej gry
Niedowierzanie
Czyżby sen spełnił się od tak?
Zmęczona pogonią za celem,
upadam na poduszki przyszłych wizji,
nie mogąc uwierzyć w rzeczywistość.
Gdy wspomnę jak wiele uczyniłeś
dla mej zabłąkanej duszy,
mam ochotę upaść na kolana
i nie powstać więcej,
by przed Twym obliczem wiecznie trwać.
Błogosław na tej drodze
i pomagaj wciąż wybierać to,
czego trzeba nam,
by utrzymać z Tobą więź nierozerwalną.
Zmęczona pogonią za celem,
upadam na poduszki przyszłych wizji,
nie mogąc uwierzyć w rzeczywistość.
Gdy wspomnę jak wiele uczyniłeś
dla mej zabłąkanej duszy,
mam ochotę upaść na kolana
i nie powstać więcej,
by przed Twym obliczem wiecznie trwać.
Błogosław na tej drodze
i pomagaj wciąż wybierać to,
czego trzeba nam,
by utrzymać z Tobą więź nierozerwalną.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)