Łączna liczba wyświetleń

piątek, 25 grudnia 2015

Spójrz


Czy uwierzysz w końcu dzisiaj,
że to Bóg w dziecięciu przyszedł?
Że przyodział ból i smutek,
żeby zbawić właśnie Ciebie?

Nie mów, że zbyt grzeszny jesteś,
że nie zasługujesz wcale.
On pokochał Cię grzesznika
bezgranicznie, wprost nieziemsko.      

Popatrz jak dla Ciebie marznie
w starej stajni pełnej zwierząt.
Żeś nie godzien, nie mów więcej.
Spójrz w te oczka, a zrozumiesz.

Puk, puk


szukał Jezusek schronienia w świecie
w gospodzie serca miejsc już nie było
tłoczno w niej bardzo kłamstwa się bawią
miłość zgubiła się za filarem i płacze w ciszy

zmartwił się Jezus że serca z kamienia
zimne jak lód o tej porze
nikt nie uwierzył że Jego MIŁOŚĆ
potrafi rozgrzać lodową górę na Antarktydzie

a Dziecię przyszło do ubogiego
w sianko się wtuliło drżące i zmarznięte
i tylko owca swym futerkiem ciepłym
nóżki Dziecięciu Bożemu ogrzała

życzę dziś sobie i Tobie gdy to czytasz
by na te święta serc lód się roztopił
by umiały dostrzec Boga który puka
do bożego Ciebie ręką bliskich Twoich

wtorek, 22 grudnia 2015

Układanka

pragnę kochać tak jak nigdy nikt nie umiał
tych oczu blask kraść skrzętnie do kieszeni
zamienić świat w prościutką ścieżkę marzeń
dwóch serc schowanych w ciszy

dotyku szum usłyszeć na policzku
gdy smutku cień zamienia głowę w balast
w zamknięty kąt swój własny wepchnąć grosz
bo pragnę się przemienić w miłość co lękiem nie jest

uwierzyć chcę że może ktoś pokochać serce moje
jak kiedyś Bóg pokochał je by zostać w nim na zawsze
ułożyć chcę jednością dusz tę piękną układankę
utulić się w ramionach snu tak ciepłych i cierpliwych

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Brak


błądzę po labiryncie myśli
na rozstaju pragnień zamieram
pytam co wybrać mam gdy mrok
gdy słowa dźwięk zaciemnił przyszłość
a uczuć moc zamyka się na klucz
za drzwiami z betonu się chowa

bo trudno tak dziś kochać nam
gdy miłości nie ma

wtorek, 13 października 2015

Przyjęcie

przygotuję Ci koszyczek malin
pleciony z wikliny uśmiechu
który na stoliku przyjaźni
zajmie swoje miejsce
obok gorącej herbaty
zaparzonej w imbryczku miłości

naleję Ci słodkiego soku
wyciskanego z dojrzałych nutek
rosnących na pięciolinii
byś mogła śpiewem łamać serca
przystojnym panom
nie tylko w Twoje urodziny

a gdybyś nawet zwątpiła
gdyby łzy przyszły i smutek
pamiętaj że zawsze
że przy Tobie będę
z mieczem modlitwy
we wszystkich kieszeniach

sobota, 26 września 2015

Gotowanie


na horyzoncie snów
znak niewinny
zatonął statek marzeń
złudnych zakłamanych
takich bez dna i zawiasów

z kropelką rosy
uśmiecham się do życia
tak właśnie na przekór
bo łzy nie pomogą
zgubić błędów wczoraj

zmieszam prędziutko
łyżkę cierpliwości spod lasu
rozumu garść znad morza
i z Wieliczki miłości szczyptę
by smaczniejsze jutro ugotować

niedziela, 20 września 2015

Kostnica

Kiedy cię życie stłamsi, wypluje,
kiedy masz dosyć ziemskiego jutra,
zmieniasz oblicza co sekund kilka.
Gdy każde słowo drwiną obmywa,
a człowiek obok dziobie jak kogut,
opluwa kłamstwem i brakiem zasad.

Ty nie przestawaj z krztą cierpliwości
i nurtu spokojem ocierać twarzy
z oszczerstw plugawych.
Odpłacaj dobrem, oczy otwieraj
złemu co depcze ci co dzień stopy.
Podaj mu rękę, uśmiech podaruj.

Nie bądź podobny do trupa obok,
bo żyć bez najmniejszej miłości kropli,
to nic innego, jak nie żyć wcale.
Świat mówi: „Zniszcz go! Nigdy nie daruj!”
Miażdżę te słowa, bo wolę kochać,
niż w prosektorium życie przesypiać.

niedziela, 23 sierpnia 2015

A jeśli...

tyle pragnień się zrodziło
ile zmartwień zapomnianych
kiedy marzeń samoloty
niosły nasze dumne głowy
gdzieś wysoko gdzieś tak prędko
odpływając

czas zweryfikował czyny
rzucił losy jak cukierki
każdy dostał coś innego
jeden miłość drugi pracę
inny uśmiech w garści nosi
bezskutecznie

biegnie pędzi bez przystanku
życie gubiąc jak kalosze
w błocie sławy egoizmu
zalękniony samotnością
kiedy widzi tylko sukces
ślepiec głupi

nigdy nie wiesz czy to jutro
czy nadejdzie z kroplą rosy
czy w wieczności dzban obfity
nie zamieni się ukradkiem
pełen prawdy niezgłębionej
pełen teraz

środa, 12 sierpnia 2015

Czy tak?

Gdy tracę nadzieję,
a pewność tak pewna,
że słowa się kruszą i sypią.
Gdy ciągle próbuję,
na nowo się staram,
a świat na kolana
osuwa marzenia.
Gdy mówią ludzie:
„Do celu brnij dalej,
bo wszyscy tak biegną”

Przed bramą zostanę.
Nie wcisnę na siłę
głowy przez dziurkę od klucza.
Zacznę od nowa,
na starcie się zatrzymam
i serca zapytam:
Czy aby na pewno,
czy pragnę tak żyć?

niedziela, 26 lipca 2015

Posłany


zapisany w listkach róży lęk zatruty
czas co rany chce zasklepić a nie może
gdy mu wiatru podmuch przysłał ognik bólu

znika światło noc zapada nad dniem nowym
strzały myśli zabijają wiarę w przyszłość
czarny bezsens mgłą się snuje po bezdrożach

wtem nadchodzi zwykły człowiek ze słów mocą
Bóg wysyła dzban miłości na ratunek
przez Anioła który myśli że jest sobą