jesteś wspaniałym twórcą marzeń
zamkniętym w snów błękitach
kiedyś otworzę te potężne drzwi
i poproszę abyś namalował rzeczywistość
kredką przyjaźni dwóch serc
Natłok słów potrafi dzisiaj stłumić prawdziwe wartości. Poeci muszą walczyć swym piórem, by nie splamić duszy poezji...
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 12 lipca 2010
Przyjaciel
znalazłam Przyjaciela
na drodze krętej
z zaułkami
On patrzył na upadki
dodawał siły i mądrości
znalazłam Przyjaciela
który w beznadziejnych chwilach
podawał miłosierną dłoń
zapukał kiedyś do bram mego serca
i rzekł: kocham cię
znalazłam Przyjaciela
a On udowodnił
że mogę przejść po wodzie
zawołał: wiary
nie bój się ciemności
znalazłam Przyjaciela
chociaż to było tak dawno
wciąż Go kocham
bo wiem że niebo i ziemia przeminą
a miłość Jego zawsze będzie ze mną
na drodze krętej
z zaułkami
On patrzył na upadki
dodawał siły i mądrości
znalazłam Przyjaciela
który w beznadziejnych chwilach
podawał miłosierną dłoń
zapukał kiedyś do bram mego serca
i rzekł: kocham cię
znalazłam Przyjaciela
a On udowodnił
że mogę przejść po wodzie
zawołał: wiary
nie bój się ciemności
znalazłam Przyjaciela
chociaż to było tak dawno
wciąż Go kocham
bo wiem że niebo i ziemia przeminą
a miłość Jego zawsze będzie ze mną
wtorek, 29 czerwca 2010
Spełnienie
ukołysz mnie myśli piękna
rozpostarta nad skrawkiem
codziennego świata
przeszłość zniknęła
za czarną kurtyną
dzisiaj rozwinął swe pąki kwiat
który kwitł kiedyś w rajskim ogrodzie
nie warto wspominać
przeszłych niepowodzeń
rozpostarta nad skrawkiem
codziennego świata
przeszłość zniknęła
za czarną kurtyną
dzisiaj rozwinął swe pąki kwiat
który kwitł kiedyś w rajskim ogrodzie
nie warto wspominać
przeszłych niepowodzeń
Zaskoczenie
zamglony świt otworzył oczy
pełne niespełnionych marzeń
jutrzenka kołysała mokre liście drzew
dzień zawitał jak gość spodziewany
i trochę nachalny
noc przepłynęła
niczym potok magicznych mar
uwierzyłam a sen stał się jawą
i przeszedł samego siebie
pełne niespełnionych marzeń
jutrzenka kołysała mokre liście drzew
dzień zawitał jak gość spodziewany
i trochę nachalny
noc przepłynęła
niczym potok magicznych mar
uwierzyłam a sen stał się jawą
i przeszedł samego siebie
Owady
Polana pełna zielonych grajków,
a ty pochylony nad nimi, odkrywasz tajniki wiedzy.
Wsłuchana w mądre wykłady patrzę przez szkliste oczy,
entuzjastycznie dopraszając się o więcej.
Łapię każdą twą myśl i dłoń, która zawsze jest blisko.
Ratujmy to, co jeszcze pozostało.
a ty pochylony nad nimi, odkrywasz tajniki wiedzy.
Wsłuchana w mądre wykłady patrzę przez szkliste oczy,
entuzjastycznie dopraszając się o więcej.
Łapię każdą twą myśl i dłoń, która zawsze jest blisko.
Ratujmy to, co jeszcze pozostało.
Czekam
ukołysz do snu
przytul do serca strapioną duszę
pociesz gdy tęsknota pożera wnętrzności
czy czujesz ten chłodny wiatr myśli
nad głową pełną ideałów
pamiętaj
siebie nie okłamiesz
wciąż czekam na odpowiedź
która niebawem urodzi się w umyśle
oby nie było za późno
przytul do serca strapioną duszę
pociesz gdy tęsknota pożera wnętrzności
czy czujesz ten chłodny wiatr myśli
nad głową pełną ideałów
pamiętaj
siebie nie okłamiesz
wciąż czekam na odpowiedź
która niebawem urodzi się w umyśle
oby nie było za późno
Wyścig
uciec zapomnieć o rzeczywistości
pobiec zieloną doliną
i zagłuszyć upływ czasu uśmiechem ciszy
zapomnieć się chociaż na chwilę
i wtulić głowę w szum nadrzewnych śpiewaków
wsłuchać się w to
czego ludzkie ucho w biegu nie uchwyci
w tę nutkę uczucia płynącą z natury
wielobarwny dywanik wciąż kusi tajemniczością
las śpiewa pieśń życia kwitnącą w jego sercu
i tworzy melodię moralności
nie usłyszy jej tylko
szczur zajęty pogonią za fatamorganą
gdzie wciąż dzwony biją na trwogę
przed współtowarzyszem
biegnącym krok przed nami
pobiec zieloną doliną
i zagłuszyć upływ czasu uśmiechem ciszy
zapomnieć się chociaż na chwilę
i wtulić głowę w szum nadrzewnych śpiewaków
wsłuchać się w to
czego ludzkie ucho w biegu nie uchwyci
w tę nutkę uczucia płynącą z natury
wielobarwny dywanik wciąż kusi tajemniczością
las śpiewa pieśń życia kwitnącą w jego sercu
i tworzy melodię moralności
nie usłyszy jej tylko
szczur zajęty pogonią za fatamorganą
gdzie wciąż dzwony biją na trwogę
przed współtowarzyszem
biegnącym krok przed nami
Droga w przyszłość z tobą
przepuszczasz mnie
w drzwiach do przyszłości
kultura sięga aż tak daleko
do tej bramy przywiodła droga
brukowana ostrymi kamykami
i potłuczonym szkłem
szkoda tylko że za furtką
ścieżka wciąż niebezpieczna
i pełna pułapek
tylko czekasz
aż zniknę w ciemności przyszłej
by ruszyć w nią wolnym krokiem
wędrujemy więc
niby razem a osobno
tą samą drogą światłocieni i barw
zaczekam przy kolejnej bramie
następnym etapie życia
który nazwałam wejściem w dorosłość
będę stać w milczeniu
przy drugim przystanku
wspólnej podróży
by coś ci powiedzieć
gdy dotrzesz na nowy poziom
życiowej gry
w drzwiach do przyszłości
kultura sięga aż tak daleko
do tej bramy przywiodła droga
brukowana ostrymi kamykami
i potłuczonym szkłem
szkoda tylko że za furtką
ścieżka wciąż niebezpieczna
i pełna pułapek
tylko czekasz
aż zniknę w ciemności przyszłej
by ruszyć w nią wolnym krokiem
wędrujemy więc
niby razem a osobno
tą samą drogą światłocieni i barw
zaczekam przy kolejnej bramie
następnym etapie życia
który nazwałam wejściem w dorosłość
będę stać w milczeniu
przy drugim przystanku
wspólnej podróży
by coś ci powiedzieć
gdy dotrzesz na nowy poziom
życiowej gry
Niedowierzanie
Czyżby sen spełnił się od tak?
Zmęczona pogonią za celem,
upadam na poduszki przyszłych wizji,
nie mogąc uwierzyć w rzeczywistość.
Gdy wspomnę jak wiele uczyniłeś
dla mej zabłąkanej duszy,
mam ochotę upaść na kolana
i nie powstać więcej,
by przed Twym obliczem wiecznie trwać.
Błogosław na tej drodze
i pomagaj wciąż wybierać to,
czego trzeba nam,
by utrzymać z Tobą więź nierozerwalną.
Zmęczona pogonią za celem,
upadam na poduszki przyszłych wizji,
nie mogąc uwierzyć w rzeczywistość.
Gdy wspomnę jak wiele uczyniłeś
dla mej zabłąkanej duszy,
mam ochotę upaść na kolana
i nie powstać więcej,
by przed Twym obliczem wiecznie trwać.
Błogosław na tej drodze
i pomagaj wciąż wybierać to,
czego trzeba nam,
by utrzymać z Tobą więź nierozerwalną.
czwartek, 29 kwietnia 2010
Zasnuci w mroku
wśród wieczornej ciszy
po spalonej ziemi
płynie pieśń głucha
przenikana łkaniem
wiatr chłodny ją niesie
tylko w taki sposób
czyniąc ukojenie
w milczącym cierpieniu
w ciemnym mroku zasnute
postacie dzieci bez nadziei
błąkają się jak zjawy
nieznające celu
bystre dziecięce oczka
tak żądne chleba i miłości
której nie znają nawet
ze zwykłych opowiadań
pokochaj dziecię
schowane wśród gąszczu
bo jego jedyną nadzieją
jesteś ty misjonarzu
po spalonej ziemi
płynie pieśń głucha
przenikana łkaniem
wiatr chłodny ją niesie
tylko w taki sposób
czyniąc ukojenie
w milczącym cierpieniu
w ciemnym mroku zasnute
postacie dzieci bez nadziei
błąkają się jak zjawy
nieznające celu
bystre dziecięce oczka
tak żądne chleba i miłości
której nie znają nawet
ze zwykłych opowiadań
pokochaj dziecię
schowane wśród gąszczu
bo jego jedyną nadzieją
jesteś ty misjonarzu
wtorek, 27 kwietnia 2010
Niespełnione
życie przemija w ciągłym biegu
znowu praca
więzi w swych okowach
i brakuje sił na marzenia
które wciąż
zostawiam na później
znowu praca
więzi w swych okowach
i brakuje sił na marzenia
które wciąż
zostawiam na później
Droga ku wolności
Dzień był zwykły, wiosenny,
niewolą naznaczony.
Szliśmy cicho, w poniżeniu,
lecz oficerski honor
kazał nieść dumnie głowę.
Podróż trwała krótko,
jednak nikt nie wiedział,
dokąd zaprowadzi droga przeznaczenia.
Najgorsze zakończenie
rysowało się pod ciężkimi powiekami.
Silna ręka ciążyła na ramieniu.
Usłyszałem strzał.
I jeszcze jeden, i jeszcze…
Zadrżałem.
Prowadzono mnie w niepewną przyszłość.
Pragnąłem po raz ostatni
ujrzeć domek nad doliną Wisłoka.
Myśli krążyły nad małą ojczyzną
niby motyl nad kwiatem pełnym nektaru,
zamkniętym pod szklanym kloszem.
Nagle nogi ugięły się pod ciężarem ciała,
ktoś pchnął z całej siły w przepaść.
Ciemność narastała powoli.
W oddali ujrzałem jasne światło,
ruszyłem w jego stronę.
Wtem marzenie spełniło się,
a dusza po ciężkiej udręce,
wróciła do miejsca, które było jej bliskie.
Błogość ogarnęła myśli,
poczułem wolność bez granic.
To nic, że serce przestało bić.
Ocaliłem honor biednego kraju.
Nagrodą stał się powrót do ojczystej krainy,
do ukochanego skrawka strzyżowskiej ziemi.
Chociaż krótki – niezapomniany.
A potem Bóg rzekł:
„Chodź, bo jesteś godzien.”
I ujrzałem cały zastęp oficerów
stojących pod bramami nieba.
Śpiewali pieśń zwycięstwa.
niewolą naznaczony.
Szliśmy cicho, w poniżeniu,
lecz oficerski honor
kazał nieść dumnie głowę.
Podróż trwała krótko,
jednak nikt nie wiedział,
dokąd zaprowadzi droga przeznaczenia.
Najgorsze zakończenie
rysowało się pod ciężkimi powiekami.
Silna ręka ciążyła na ramieniu.
Usłyszałem strzał.
I jeszcze jeden, i jeszcze…
Zadrżałem.
Prowadzono mnie w niepewną przyszłość.
Pragnąłem po raz ostatni
ujrzeć domek nad doliną Wisłoka.
Myśli krążyły nad małą ojczyzną
niby motyl nad kwiatem pełnym nektaru,
zamkniętym pod szklanym kloszem.
Nagle nogi ugięły się pod ciężarem ciała,
ktoś pchnął z całej siły w przepaść.
Ciemność narastała powoli.
W oddali ujrzałem jasne światło,
ruszyłem w jego stronę.
Wtem marzenie spełniło się,
a dusza po ciężkiej udręce,
wróciła do miejsca, które było jej bliskie.
Błogość ogarnęła myśli,
poczułem wolność bez granic.
To nic, że serce przestało bić.
Ocaliłem honor biednego kraju.
Nagrodą stał się powrót do ojczystej krainy,
do ukochanego skrawka strzyżowskiej ziemi.
Chociaż krótki – niezapomniany.
A potem Bóg rzekł:
„Chodź, bo jesteś godzien.”
I ujrzałem cały zastęp oficerów
stojących pod bramami nieba.
Śpiewali pieśń zwycięstwa.
piątek, 26 lutego 2010
Jesteśmy Kordianami
Wciąż ściskam w dłoni
Pożółkłą kartę przeszłości
Niemoc ogarnia ciało
Strach nie pozwala
Na najdrobniejszy krok
Zdaje się
Że świat porywa do głębi realiów
Tylko zewnętrzną skorupę
A wnętrze wciąż to samo
Siedzi cichutko
Daleko od technologicznego gwaru
Nad niezapisaną stronicą przyszłości
Lękam się podnieść pióro
Zostawić wczorajszy sen
I powiedzieć że go nie było
Pożółkłą kartę przeszłości
Niemoc ogarnia ciało
Strach nie pozwala
Na najdrobniejszy krok
Zdaje się
Że świat porywa do głębi realiów
Tylko zewnętrzną skorupę
A wnętrze wciąż to samo
Siedzi cichutko
Daleko od technologicznego gwaru
Nad niezapisaną stronicą przyszłości
Lękam się podnieść pióro
Zostawić wczorajszy sen
I powiedzieć że go nie było
czwartek, 28 stycznia 2010
Refleksja
Nie stój w miejscu
Wyrusz w podróż
Codzienność
Nie może zakłócić powołania
Celem życia
Nie jest bezczynność
Masz do spełnienia
Wielki obowiązek
Każdy po coś istnieje
Nie zamartwiaj się
Gdy los z ciebie szydzi
Pamiętaj
Jesteś częścią bożego planu
Planu
W którym każdy szczegół
Jest najważniejszy
Wyrusz w podróż
Codzienność
Nie może zakłócić powołania
Celem życia
Nie jest bezczynność
Masz do spełnienia
Wielki obowiązek
Każdy po coś istnieje
Nie zamartwiaj się
Gdy los z ciebie szydzi
Pamiętaj
Jesteś częścią bożego planu
Planu
W którym każdy szczegół
Jest najważniejszy
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Ukojenie
wiara uniosła ponad chmury
ukazując z firmamentu
nieszczęścia ludzkości
otrzymałam misję
naprawy ziemskiego królestwa
wybrałam trudną drogę prawdy
nie żałuję szlachetnej decyzji
czuję siłę
która we mnie drzemie
tak wielką
że wydać by się mogło
gotową stawić czoła
największemu złu
świat tęskni za sprawiedliwością
już wiem
że odrzucając kłamstwo
wybieram właściwą drogę
ukryty skrót do domu Zbawiciela
ukazując z firmamentu
nieszczęścia ludzkości
otrzymałam misję
naprawy ziemskiego królestwa
wybrałam trudną drogę prawdy
nie żałuję szlachetnej decyzji
czuję siłę
która we mnie drzemie
tak wielką
że wydać by się mogło
gotową stawić czoła
największemu złu
świat tęskni za sprawiedliwością
już wiem
że odrzucając kłamstwo
wybieram właściwą drogę
ukryty skrót do domu Zbawiciela
Ktoś
senne marzenia
wróciły na zakurzoną półkę
pozostała codzienność
czas stracił swą moc
lecz z tego cienia
wyłoniła się nowa postać
ubrana w zimną obojętność
a w środku
pełna ognistej dobroci
nawet jego wielobarwna wyobraźnia
nie potrafi ukazać
jak wiele dla mnie znaczy
rozmowa z przyjacielem
na ten stan
zabrakło sekwencji kolorów
wróciły na zakurzoną półkę
pozostała codzienność
czas stracił swą moc
lecz z tego cienia
wyłoniła się nowa postać
ubrana w zimną obojętność
a w środku
pełna ognistej dobroci
nawet jego wielobarwna wyobraźnia
nie potrafi ukazać
jak wiele dla mnie znaczy
rozmowa z przyjacielem
na ten stan
zabrakło sekwencji kolorów
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)