Łączna liczba wyświetleń

piątek, 28 października 2011

Słowo

Temu, którego słowa obudziły śpiącą wenę i wypełniły wewnętrzną pustkę


dzięki Twoim ciepłym słowom
uśmiech zagościł na twarzy
dni mijały jakoś szybciej
malał też ból niepowodzeń

całkiem obcy nowy świat
schował szybko ostre szpony
kiedy Twa pomocna dłoń
pochwyciła myśli moje

zaraz potem igła czynu
wskroś przebiła
grubą bańkę nieskażonej samotności

Nie do końca

uciekam od chaosu
pragnę słyszeć ciszę
rzucam się na fale
spokojności ducha
chcę odnaleźć siebie
w życiowym zamęcie
poznać własną drogę
zmiennej egzystencji

nie potrafię jednak
oddać swego serca
w inne ciepłe dłonie
zostawiam je ciągle
na długie godziny
za szczelnymi drzwiami
w komnacie próżniowej

Powtarzalność

jutro wszystko się okaże
każde słowo zamieni się w potok
kolorowych wspomnień
znowu sen przyniesie
bajkową tęczę nadziei

a potem raz kolejny
zasnę w ramionach samotności
wtulona w cykliczny szmer
orbity monotonnej życia

Impresja

minął kolejny dzień
tak zwykły ponury i głuchy
utonął w chaosie rozmyślań
bezsens otoczył go ciepłym szalem

niewiele się stało
niewiele stać mogło
rozpłynęła się tylko
melodia milczenia grobowej ciszy
przyszłości niepojętej

wciąż szukam przyczyn
w najdrobniejszej chwili
ukrytej na dnie zaufania

nie mogę zrozumieć
dlaczego wszystko snem się okazało
gdy już tak blisko byłam
prawdy niepojętej

piątek, 21 października 2011

Memento

potem...
będzie za późno
by wysuszyć resztki łez
utkwione w ludzkich sercach
bo życie spisze na straty
posag szlachetnych zakurzonych zasad

potem...
przyjdzie śmierć
tak bezkarnie cichutko i podstępnie
odbierze swą należność

już dziś...
wypleńmy wszystkie chwasty
z życiowego ogrodu
by mógł zakwitnąć duchowy kwiat
utkany z samego dobra
którego nikt nam nie odbierze

już dziś...
nauczmy się wybaczać