w gorzkim smutku świat się budzi
dzień kolejny bez nadziei
w morzu łez
nagle w wieczerniku rumor
krzyki kobiet że Pan żyje
kruszą sen
lecz uczniowie nie uwierzą
w czcze gadanie o poranku
niewiast tych
biegną przecierając oczy
skrótem po zielonej ścieżce
w grobu cień
strach ogarnia ich niezmierny
kamień obok odwalony
wewnątrz blask
wchodzą patrzą ciała nie ma
chusty równo poskładane
powstał Pan
radość tryska życie wraca
śmierć została pokonana
będziesz żył