czas ucieka
chowa się po zakamarkach
gonimy go nie zważając
że trafiamy czasem
na błędna ścieżkę
robi nam psikusy
maluje pasma zmarszczek
na przerażonej twarzy
wybiela włosy
proszkiem własnej roboty
i zamyka na klucz
kolejne drzwi przeszłości
byśmy nie cofnęli się ani o krok
lecz brnęli wciąż na przód
ku przeznaczeniu
które sami sobie gotujemy
w potężnym kotle życia
dodając co dzień nowe składniki
sporządzone z własnych czynów
kiedyś przyjdzie nam skosztować
tej życiowej zupy
Natłok słów potrafi dzisiaj stłumić prawdziwe wartości. Poeci muszą walczyć swym piórem, by nie splamić duszy poezji...
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 28 sierpnia 2011
sobota, 20 sierpnia 2011
Oceniając przeszłość
zapisuję w pamięci
drogi i bezdroża przeszłości
tak wiele można było zrobić
tak wiele zaniechać
czasem kolory marzeń
kładły cień na prawdzie
maskując właściwą ścieżkę
niekiedy łzy rozpaczy
topiły przyszłe wizje
nieraz niewielkim światem
wstrząsała fala radości
krótsza od złotej błyskawicy
nie dawała zapomnieć o chwilach
naznaczonych pyłkiem fiołków
kiedy to zło uciekało w niepamięć
a smutki nie miały przystępu
do radosnej twarzy
bywały dni
proszące o niepamięć
gdzie czyn mijał się z rzeczywistością
i zabijał racjonalność
aż w końcu zaczęłam dziwić się
wyrokom podpisywanym własną ręką
ukryłam zasady tworzące kruche życie
by nie przeszkodziły w misternym wyborze
czy żałuję?.... nie
poznałam czym jest życie
musiałam przebyć ciemny bór
bez cienia strachu w błękitnych oczach
podróż dobiegła końca
cel na horyzoncie
teraz ostateczne starcie z wrogiem
a potem wolność
taka prawdziwa że aż przerażająca
drogi i bezdroża przeszłości
tak wiele można było zrobić
tak wiele zaniechać
czasem kolory marzeń
kładły cień na prawdzie
maskując właściwą ścieżkę
niekiedy łzy rozpaczy
topiły przyszłe wizje
nieraz niewielkim światem
wstrząsała fala radości
krótsza od złotej błyskawicy
nie dawała zapomnieć o chwilach
naznaczonych pyłkiem fiołków
kiedy to zło uciekało w niepamięć
a smutki nie miały przystępu
do radosnej twarzy
bywały dni
proszące o niepamięć
gdzie czyn mijał się z rzeczywistością
i zabijał racjonalność
aż w końcu zaczęłam dziwić się
wyrokom podpisywanym własną ręką
ukryłam zasady tworzące kruche życie
by nie przeszkodziły w misternym wyborze
czy żałuję?.... nie
poznałam czym jest życie
musiałam przebyć ciemny bór
bez cienia strachu w błękitnych oczach
podróż dobiegła końca
cel na horyzoncie
teraz ostateczne starcie z wrogiem
a potem wolność
taka prawdziwa że aż przerażająca
Unikalność
Wiesz? Każde stworzenie kryje wyjątkowość.
Ten niepowtarzalny dar od Stworzyciela.
Nie ważne czy owad, czy nawet sam człowiek.
Nie skazujmy życia na bezużyteczność.
Wszystko, co na Ziemi, po coś tu istnieje.
To jest żeby cieszyć, a to aby chronić.
Każdy płatek róży, nawet mała mrówka,
mają swe znaczenie pośród tych milionów.
Wyjątkowość nasza, szerzej określona.
Mamy stać na straży bytu lokatorów,
ażeby natura nie zamknęła bramy.
Strzeżmy jeszcze tego, co nam pozostało,
tej zieleni lasu zamkniętej w przeszłości.
Spróbujmy czas cofnąć... My odkrywcy świata!
Ten niepowtarzalny dar od Stworzyciela.
Nie ważne czy owad, czy nawet sam człowiek.
Nie skazujmy życia na bezużyteczność.
Wszystko, co na Ziemi, po coś tu istnieje.
To jest żeby cieszyć, a to aby chronić.
Każdy płatek róży, nawet mała mrówka,
mają swe znaczenie pośród tych milionów.
Wyjątkowość nasza, szerzej określona.
Mamy stać na straży bytu lokatorów,
ażeby natura nie zamknęła bramy.
Strzeżmy jeszcze tego, co nam pozostało,
tej zieleni lasu zamkniętej w przeszłości.
Spróbujmy czas cofnąć... My odkrywcy świata!
Płomyk miłości
nawet nie wiesz
że jeden uśmiech
potrafi odmienić ludzkie życie
pokazać że istnienie jest coś warte
zgoda i miłość jednoczy do działania
razem można odpędzić
pokusy świata
czyhające na każdym kroku
czasem wydaje się
że brakuje tego płomyka
który jest w każdym ludzkim sercu
lecz niekiedy głęboko ukryty
pod grubą skorupą obojętności
zanim zaczniesz go szukać w drugim człowieku
znajdź w sobie przynajmniej iskierkę
i roznieć z niej ogień jedności
który ogarnie bliźnich
niechaj co dzień pali się w Tobie
żywy płomień
że jeden uśmiech
potrafi odmienić ludzkie życie
pokazać że istnienie jest coś warte
zgoda i miłość jednoczy do działania
razem można odpędzić
pokusy świata
czyhające na każdym kroku
czasem wydaje się
że brakuje tego płomyka
który jest w każdym ludzkim sercu
lecz niekiedy głęboko ukryty
pod grubą skorupą obojętności
zanim zaczniesz go szukać w drugim człowieku
znajdź w sobie przynajmniej iskierkę
i roznieć z niej ogień jedności
który ogarnie bliźnich
niechaj co dzień pali się w Tobie
żywy płomień
Ślad
nie mogę zapomnieć tej twarzy
tych oczu pełnych dobroci
potrzebuję wnętrza
w którym pali się żywy ogień
świetlistej duszy
pragnącej miłości
chcę by zaufał
by nasze dusze zjednoczone w jedną
utworzyły piękną melodię uczucia
upadłam
przekroczyłam granicę przyjaźni
zraniłam
naraziłam na ostre słowa
chciałam
by ten szczery uśmiech powrócił
ale zostały tylko gorzkie łzy
zaufałam
wiele razy ta myśl kłuła w serce
czasem przebłysk dobroci
łamał twarde zasady
a potem skorupa samotności
stawała się jeszcze grubsza
tych oczu pełnych dobroci
potrzebuję wnętrza
w którym pali się żywy ogień
świetlistej duszy
pragnącej miłości
chcę by zaufał
by nasze dusze zjednoczone w jedną
utworzyły piękną melodię uczucia
upadłam
przekroczyłam granicę przyjaźni
zraniłam
naraziłam na ostre słowa
chciałam
by ten szczery uśmiech powrócił
ale zostały tylko gorzkie łzy
zaufałam
wiele razy ta myśl kłuła w serce
czasem przebłysk dobroci
łamał twarde zasady
a potem skorupa samotności
stawała się jeszcze grubsza
Oczyszczająca łza
ból niszczy marzenia
staje niby mur nie do przebycia
chcę odbić się od dna bezczynności
cierpienie nie pozwoli oderwać nawet myśli
zamykam oczy z nadzieją na jutro
jednak ból z każdym dniem wzmaga się
rośnie pod powiekami
odbiera potrzebne siły
przypomina chwile klęski
a gdy ciemność ogarnie
świat pozostanie jedynie cieniem
o który ciągle będę się potykać
czasem warto uronić kilka łez
one pomagają
ostudzić piekący żar
staje niby mur nie do przebycia
chcę odbić się od dna bezczynności
cierpienie nie pozwoli oderwać nawet myśli
zamykam oczy z nadzieją na jutro
jednak ból z każdym dniem wzmaga się
rośnie pod powiekami
odbiera potrzebne siły
przypomina chwile klęski
a gdy ciemność ogarnie
świat pozostanie jedynie cieniem
o który ciągle będę się potykać
czasem warto uronić kilka łez
one pomagają
ostudzić piekący żar
Rentgen
spojrzenia spotkały się mimowolnie
zadrżałam
ten wzrok przeszył nawet myśli
czułam jakby obnażył mą duszę
i zajrzał do najskrytszych zakamarków serca
ciekawość jego przemyśleń
zaczęła zabijać od środka
nie mogłam dłużej patrzeć w te oczy
odwróciłam twarz pełną przestrachu
okłamałam samą siebie
i ukazałam obojętność
oparł brodę na dłoni
spojrzał w mą stronę
zastygł w bezruchu
i zdawał się o czymś marzyć
lecz czy to był sen czy jawa
wie tylko on sam
zadrżałam
ten wzrok przeszył nawet myśli
czułam jakby obnażył mą duszę
i zajrzał do najskrytszych zakamarków serca
ciekawość jego przemyśleń
zaczęła zabijać od środka
nie mogłam dłużej patrzeć w te oczy
odwróciłam twarz pełną przestrachu
okłamałam samą siebie
i ukazałam obojętność
oparł brodę na dłoni
spojrzał w mą stronę
zastygł w bezruchu
i zdawał się o czymś marzyć
lecz czy to był sen czy jawa
wie tylko on sam
Dziękuję...
byłaś kimś więcej niż matka
której miłości nigdy nie zaznałam
nauczyłaś jak żyć
wskazywałaś właściwą drogę
nakazałaś kochać bliźnich
i iść im z pomocą
wybierać sprawiedliwość
wykonywać sumiennie pracę
wtedy nie rozumiałam twych wielkich słów
lecz cieszyłam się każdą miłą chwilą
spędzoną na długiej rozmowie
ciekawiły mnie te wieczorne wykłady
potrafiłaś wysłuchać stosów mych zażaleń
pocieszałaś w smutnych chwilach
byłaś mi najbliższa
tobie mogłam ufać
teraz gdy cię nie ma
zaczynam rozumieć znaczenie tych zdań
które jak dłuto na glinianej tabliczce
wykuły litery w mojej pamięci
dziś weselisz się wiecznością pośród aniołów
a ja wypełniam to co mi powierzyłaś
i wciąż poszukuję człowieka
który wysłucha moich udręczonych myśli
lecz czy kiedyś go spotkam…
której miłości nigdy nie zaznałam
nauczyłaś jak żyć
wskazywałaś właściwą drogę
nakazałaś kochać bliźnich
i iść im z pomocą
wybierać sprawiedliwość
wykonywać sumiennie pracę
wtedy nie rozumiałam twych wielkich słów
lecz cieszyłam się każdą miłą chwilą
spędzoną na długiej rozmowie
ciekawiły mnie te wieczorne wykłady
potrafiłaś wysłuchać stosów mych zażaleń
pocieszałaś w smutnych chwilach
byłaś mi najbliższa
tobie mogłam ufać
teraz gdy cię nie ma
zaczynam rozumieć znaczenie tych zdań
które jak dłuto na glinianej tabliczce
wykuły litery w mojej pamięci
dziś weselisz się wiecznością pośród aniołów
a ja wypełniam to co mi powierzyłaś
i wciąż poszukuję człowieka
który wysłucha moich udręczonych myśli
lecz czy kiedyś go spotkam…
Zagadka
Powiew wiatru
Przepędza ciemne chmury
Jak życzliwy uśmiech
Smutek z mej twarzy
Dzień za dniem
Mija nieustannie
Czas płynie z prądem rzeki
Powoli znikają zasadzki losu
To znów pojawiają się nowe
Potrafię pokonać wroga
Tych ostrych ludzkich słów
Ale miota mną nieznane uczucie
To przerasta siły
Życie poczyna się zmieniać
Jak pogoda na dworze
Lecz nie wiem
Czy dąży do upalnego lata
Czy raczej do mroźnej zimy
Tego co mnie dziś spotyka
Sama nie rozumiem
I to jest zagadka istnienia
Przepędza ciemne chmury
Jak życzliwy uśmiech
Smutek z mej twarzy
Dzień za dniem
Mija nieustannie
Czas płynie z prądem rzeki
Powoli znikają zasadzki losu
To znów pojawiają się nowe
Potrafię pokonać wroga
Tych ostrych ludzkich słów
Ale miota mną nieznane uczucie
To przerasta siły
Życie poczyna się zmieniać
Jak pogoda na dworze
Lecz nie wiem
Czy dąży do upalnego lata
Czy raczej do mroźnej zimy
Tego co mnie dziś spotyka
Sama nie rozumiem
I to jest zagadka istnienia
Ciemność?
- powiedz mi
jakie obrazy przepływają
przed twymi zamglonymi oczyma
- ciemność przeszywana plamami jasności
kumuluje swe cienie
- skąd u ciebie tyle siły zapału
by przeżyć kolejny dzień
nie możesz ujrzeć
wszystkich wspaniałości świata
pięknej polskiej jesieni
łąki pełnej wiosennych kwiatów
twarzy najlepszego przyjaciela
- mylisz się
widzę więcej aniżeli ty
bo patrzę sercem
jakie obrazy przepływają
przed twymi zamglonymi oczyma
- ciemność przeszywana plamami jasności
kumuluje swe cienie
- skąd u ciebie tyle siły zapału
by przeżyć kolejny dzień
nie możesz ujrzeć
wszystkich wspaniałości świata
pięknej polskiej jesieni
łąki pełnej wiosennych kwiatów
twarzy najlepszego przyjaciela
- mylisz się
widzę więcej aniżeli ty
bo patrzę sercem
środa, 17 sierpnia 2011
Strach przed...
boję się
że samotność otuli szczelnie
i braknie siły
by wyrwać się z jej więzów
nie chcę
zostać pestką jagody
zerwaną przedwcześnie
i odrzuconą w kąt
pragnę tylko
duszy która wraz z moją
zatańczy pierwszego walca
utuli tęsknotę
boję się
pustego pokoju
w którym słychać jedynie
gwar sprzecznych myśli
że samotność otuli szczelnie
i braknie siły
by wyrwać się z jej więzów
nie chcę
zostać pestką jagody
zerwaną przedwcześnie
i odrzuconą w kąt
pragnę tylko
duszy która wraz z moją
zatańczy pierwszego walca
utuli tęsknotę
boję się
pustego pokoju
w którym słychać jedynie
gwar sprzecznych myśli
niedziela, 14 sierpnia 2011
Wzniesienie
zbiegamy razem
ze szczytu marzeń
trzymając się za ręce tęsknoty
wiatr nadziei jednoczy się z nami
oplata nasze usta
gorące od upału spojrzenia
zamykamy oczy
by los
sam dla nas wybierał drogę
płynąc z prądem uczuć
kumulujemy siły
na resztę zwykłych dni
ze szczytu marzeń
trzymając się za ręce tęsknoty
wiatr nadziei jednoczy się z nami
oplata nasze usta
gorące od upału spojrzenia
zamykamy oczy
by los
sam dla nas wybierał drogę
płynąc z prądem uczuć
kumulujemy siły
na resztę zwykłych dni
niedziela, 7 sierpnia 2011
Przed zakrętem
chciałabym
uśmiechnąć się i powiedzieć
że najgorsze już za mną
że dziś pokonam głębokie rowy beznadziei
którymi solidnie naszpikowana
droga niepewnej przyszłości
nie mogę jednak
wciąż przypinać sztucznego uśmiechu
gdy wokół gwar muzyki
a ja sama pośród zaklętej melodii
uciekam w ciszę
bo przecież
nie znam ścieżek przyszłości
a całe moje życie
to wielka randka w ciemno
uśmiechnąć się i powiedzieć
że najgorsze już za mną
że dziś pokonam głębokie rowy beznadziei
którymi solidnie naszpikowana
droga niepewnej przyszłości
nie mogę jednak
wciąż przypinać sztucznego uśmiechu
gdy wokół gwar muzyki
a ja sama pośród zaklętej melodii
uciekam w ciszę
bo przecież
nie znam ścieżek przyszłości
a całe moje życie
to wielka randka w ciemno
sobota, 6 sierpnia 2011
Przy stole
siadaj
zaparzę ci wspomnienia
w imbryku zapomnianej rozmowy
pij póki gorące
póki kożuch rozpaczy
nie przykrył
wieczornych rozstań
wymieszaj dokładnie
cukier zabłąkanej nadziei
aby każda cząstka życia
była tak samo słodka
zaparzę ci wspomnienia
w imbryku zapomnianej rozmowy
pij póki gorące
póki kożuch rozpaczy
nie przykrył
wieczornych rozstań
wymieszaj dokładnie
cukier zabłąkanej nadziei
aby każda cząstka życia
była tak samo słodka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)