Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 września 2011

Chciałabym...

chciałabym znowu zobaczyć
szmaragdy oczu zamyślonych
spoglądające w moją stronę

chciałabym dotknąć ciepłej dłoni
powiedzieć jak bardzo
jak bardzo igła tęsknoty pokłuła myśli

wiem że dorosłe już twarze
ukarzą nawzajem oblicza
nowych bardziej obcych ludzi

chciałabym abyś ujrzał mnie taką
jaką wykreowała mnie teraźniejszość
abyś uwierzył że dorosłam

piątek, 9 września 2011

Gdy wszystko wydaje się niczym

zamknięta w szarości pytam bezskutecznie
dlaczego się boję tej gry podniebnej
dlaczego wciąż zwlekam gdy szczęście tak blisko
zapadam się w sobie zamykam w marzeniach
spełnionych już dawno w zamętach historii

nie mogę zrozumieć ludzkiego spojrzenia
nie mogę zapomnieć zmieszanej zazdrości
znów pytam myśli z miłości utkanych
na co wciąż czekam objęta smętnością
gdy wreszcie życie uśmiechnęło się do mnie

środa, 7 września 2011

Z zatęsknienia

moja szkoło ukochana
lat dziecinnych Ty piastunką
w Twoich bramach stojąc dumnie
w rzece marzeń rozpływałam się

właśnie Ty mnie nauczyłaś
co to znaczy być człowiekiem
przecierałaś trudne ścieżki
wiodłaś po odległych wyspach
niosąc nutkę ciekawości
w spracowanych ciepłych dłoniach

podążałam więc za Tobą
wdrapywałam się na szczyty
i goniłam znikający cień

nauczyłaś wytrwałości
odsłaniając powolutku
każdą cząstkę żywej wiedzy

dzięki Tobie
dzisiaj jestem już naprawdę

sobota, 3 września 2011

Mój Eden

pośród powodzi traw
ścielących się na nieprzebranych połaciach
brnę pełna radości
łapiąc promyki słońca

stoję na wzniesieniu
obracam się wokoło
by ujrzeć krajobraz jak z bajki

czerwone dachy domów
niby koraliki
w tym zielonym płótnie
nocą znikają
by na ich miejscu
usiadły roje światełek
podobnych do świetlików
we wczesnoletniej porze
te jednak
nie opuszczają objętych stanowisk

wokół
gdzie tylko spojrzeć
tam zieleń łąk
roztacza swe cienie
drzewo stoi dumnie
chroniąc przed upałem
rozłożystym konarem
rozdaje upragniony chłód

zbiegam w dół lekko
gubiąc własne kroki
czuję się jak ptak w przestworzach
wiatr delikatnie rozwiewa włosy
i muska po twarzy

u podnóża mój dom
lecz serce pozostało wyżej
gdzie bażanty skrzydłami opasują niebo
a ich krzyk wyrwie z każdego zamyślenia