chciałabym znowu zobaczyć
szmaragdy oczu zamyślonych
spoglądające w moją stronę
chciałabym dotknąć ciepłej dłoni
powiedzieć jak bardzo
jak bardzo igła tęsknoty pokłuła myśli
wiem że dorosłe już twarze
ukarzą nawzajem oblicza
nowych bardziej obcych ludzi
chciałabym abyś ujrzał mnie taką
jaką wykreowała mnie teraźniejszość
abyś uwierzył że dorosłam
Natłok słów potrafi dzisiaj stłumić prawdziwe wartości. Poeci muszą walczyć swym piórem, by nie splamić duszy poezji...
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 18 września 2011
piątek, 9 września 2011
Gdy wszystko wydaje się niczym
zamknięta w szarości pytam bezskutecznie
dlaczego się boję tej gry podniebnej
dlaczego wciąż zwlekam gdy szczęście tak blisko
zapadam się w sobie zamykam w marzeniach
spełnionych już dawno w zamętach historii
nie mogę zrozumieć ludzkiego spojrzenia
nie mogę zapomnieć zmieszanej zazdrości
znów pytam myśli z miłości utkanych
na co wciąż czekam objęta smętnością
gdy wreszcie życie uśmiechnęło się do mnie
dlaczego się boję tej gry podniebnej
dlaczego wciąż zwlekam gdy szczęście tak blisko
zapadam się w sobie zamykam w marzeniach
spełnionych już dawno w zamętach historii
nie mogę zrozumieć ludzkiego spojrzenia
nie mogę zapomnieć zmieszanej zazdrości
znów pytam myśli z miłości utkanych
na co wciąż czekam objęta smętnością
gdy wreszcie życie uśmiechnęło się do mnie
środa, 7 września 2011
Z zatęsknienia
moja szkoło ukochana
lat dziecinnych Ty piastunką
w Twoich bramach stojąc dumnie
w rzece marzeń rozpływałam się
właśnie Ty mnie nauczyłaś
co to znaczy być człowiekiem
przecierałaś trudne ścieżki
wiodłaś po odległych wyspach
niosąc nutkę ciekawości
w spracowanych ciepłych dłoniach
podążałam więc za Tobą
wdrapywałam się na szczyty
i goniłam znikający cień
nauczyłaś wytrwałości
odsłaniając powolutku
każdą cząstkę żywej wiedzy
dzięki Tobie
dzisiaj jestem już naprawdę
lat dziecinnych Ty piastunką
w Twoich bramach stojąc dumnie
w rzece marzeń rozpływałam się
właśnie Ty mnie nauczyłaś
co to znaczy być człowiekiem
przecierałaś trudne ścieżki
wiodłaś po odległych wyspach
niosąc nutkę ciekawości
w spracowanych ciepłych dłoniach
podążałam więc za Tobą
wdrapywałam się na szczyty
i goniłam znikający cień
nauczyłaś wytrwałości
odsłaniając powolutku
każdą cząstkę żywej wiedzy
dzięki Tobie
dzisiaj jestem już naprawdę
sobota, 3 września 2011
Mój Eden
pośród powodzi traw
ścielących się na nieprzebranych połaciach
brnę pełna radości
łapiąc promyki słońca
stoję na wzniesieniu
obracam się wokoło
by ujrzeć krajobraz jak z bajki
czerwone dachy domów
niby koraliki
w tym zielonym płótnie
nocą znikają
by na ich miejscu
usiadły roje światełek
podobnych do świetlików
we wczesnoletniej porze
te jednak
nie opuszczają objętych stanowisk
wokół
gdzie tylko spojrzeć
tam zieleń łąk
roztacza swe cienie
drzewo stoi dumnie
chroniąc przed upałem
rozłożystym konarem
rozdaje upragniony chłód
zbiegam w dół lekko
gubiąc własne kroki
czuję się jak ptak w przestworzach
wiatr delikatnie rozwiewa włosy
i muska po twarzy
u podnóża mój dom
lecz serce pozostało wyżej
gdzie bażanty skrzydłami opasują niebo
a ich krzyk wyrwie z każdego zamyślenia
ścielących się na nieprzebranych połaciach
brnę pełna radości
łapiąc promyki słońca
stoję na wzniesieniu
obracam się wokoło
by ujrzeć krajobraz jak z bajki
czerwone dachy domów
niby koraliki
w tym zielonym płótnie
nocą znikają
by na ich miejscu
usiadły roje światełek
podobnych do świetlików
we wczesnoletniej porze
te jednak
nie opuszczają objętych stanowisk
wokół
gdzie tylko spojrzeć
tam zieleń łąk
roztacza swe cienie
drzewo stoi dumnie
chroniąc przed upałem
rozłożystym konarem
rozdaje upragniony chłód
zbiegam w dół lekko
gubiąc własne kroki
czuję się jak ptak w przestworzach
wiatr delikatnie rozwiewa włosy
i muska po twarzy
u podnóża mój dom
lecz serce pozostało wyżej
gdzie bażanty skrzydłami opasują niebo
a ich krzyk wyrwie z każdego zamyślenia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)