Łączna liczba wyświetleń

sobota, 30 lipca 2011

Prowadź

o Niebieski Mocny Panie
dziś ma dusza pragnie Ciebie
pragnie lecieć chmurką wiary
poprzez krótkie dni istnienia
by zobaczyć Twoją chwałę
kiedy z listem poleconym
przyślesz po mnie tu na Ziemię
świetlistego archanioła
który wskaże prostą drogę
do Twych Wiecznych Posiadłości

Pan Tadeusz w rozsypce

był sad
lecz nie taki jak u Mickiewicza
tylko przepełniony goryczą
i zniszczony przez pożar ostatniej porażki
niezagrabione liście przeszłości
zaśmiecały niepłodną ziemię
dawno zapomniany
stanowił igraszkę losu
przez zamglony obraz przenikał tylko
cień smutek płacz
był sad
sad opuszczonego serca
które straciło już nadzieję

Poszukując szczęścia

pomalujmy niebo w tęczowe barwy
przeszukajmy segregatory wspomnień
by odkurzyć radosne chwile

życie jest zbyt krótkie
by pozwolić sobie na smutek
piekący jak ostra papryka

musimy brnąć wciąż dalej
poprzez łąki marzeń
do upragnionego celu
jaśniejącego na horyzoncie myśli
z sercem człowieka-anioła
którego dusza płynie z naszą
przez szeroki ocean przemijania

Graviora manent

zaczynam bać się marzeń
wydaje się że najdrobniejsza
iskierka nadziei
jest na tyle silna
by popsuć wyśnione szczęście

każdy kolejny dzień
oddala od punktu wyjścia
spokój otacza umysł
do którego nie stukają już pragnienia

uciekam w przeszłość
po to tylko
by nie kosztować
goryczy rozczarowania
z głębokiego kielicha porażki

Pamięć

jesienny liść
zasnuty lekkim szronem
rozpoczął tę wędrówkę

zimowe wieczory
zaczęły napełniać się ciepłem
a wiersze same płynęły
krętą rzeką natchnienia

nadszedł także wiosenny uśmiech
ukrywany w zakamarkach serca
gorącego jak słoneczna kula

tylko letnia radość
popychająca do czynów
została zdeptana
przez obojętność nieczułej duszy

mimo to
zasypiałam wciąż
w słodkim zapamiętywaniu
szczególików z nadziei

Aniele...

Ty mnie tulisz kiedy płaczę
łzy ocierasz w utrapieniu
Ty pilnujesz dniem i nocą
by płonienia mej nadziei
nie ugasił deszcz zwątpienia

piątek, 22 lipca 2011

Zamęt

nieopisane zimno
przenika mnie do głębi
bo wciąż widzę błędy
które niszczą innych

próbuję kochać
wszystkich jednakowo
tak prosto
z nutką przyjaźni

nie pragnę
wprowadzać smutku
w życie człowiecze
nadzieją przesiąknięte

lecz kto dziś uwierzy
w słowa biednej duszy
która tak po prostu
chce rozdawać dobroć

Szaruga

szalony wiatr
rozprasza ławice kropli deszczu
a one lecą
wprost do płaskiej szyby

czuję że jestem otoczona
ogniem artylerii
siecze bezlitośnie
mokrymi pociskami

lecz nawet on nie jest w stanie
wydostać mnie
z czterech szarych ścian
wypełnionych pustką

Oczekiwanie

otwieram
kolejną kartę w życiu
zastygam z tobą
w troskach chwilach pełnych łez

ceruję przyszłość naszą
nićmi błędnych dróg
by trwać
zapomnieć
o tak bliskiej sercu
rozpaczy
i rozpalić promień dnia
zagubiony pośród spraw
usypiających ból
gdy wiem

że życie niebawem nabierze barw
uśmiechem powitasz
odcień zapomnianych uczuć
i znów rozpocznie się taniec
naszych bliskich dusz

zamknę w twojej dłoni
czas oczekiwania
aby już więcej
nie dzielił nas
problemów zwykły bieg

gdy myśli uciszą płacz
szybciej nadejdzie dzień
dzień w którym przeszkód zniknie smak
i nie powróci już