Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Przed burzą

chcę odpędzić burzowe chmury
wiszące nad głową
wspinam się po drabinie do nieba
jednak to nie pomaga

smutki wciąż błądzą w nocnych rojeniach
jak cienie bliskich
dawno zapomnianych

pragnęłam przywrócić im dawne kolory
a jego owinąć w czarną powłokę
nie udało się uciec od przeznaczenia

Ze snu

objąłeś silną dłonią
pchnięty przez samotność

sprzeciw zamglonym cieniom
wymierzyłeś ukradkiem

chciałeś poczuć choć przez chwilę
lekki posmak bliskości
która wciąż nie dawała się pochwycić

twój upór zrodzony z niebytu
prawie zwyciężył

szkoda tylko
że trafiłeś na mnie

sobota, 23 kwietnia 2011

Zwycięzca

koleżance Wioli...


stanęłaś na skraju przepaści
nie... nie skoczysz
to był twój nowy chytry plan
patrzysz w dół
wróg już nie przeszkodzi
w osiągnięciu celu
spokojnym krokiem
wracasz jak gdyby nic się nie stało
w końcu nie kazałaś mu skakać
to tylko idee okazały się zabójcze
nie był gotowy na ich cios
i sam dokonał wyboru
groźny wiatr zapomnienia
rozwiał zapach katastrofy
a szalony uśmiech
przyozdobił sędziowską twarz
ironia wzięła górę
czyżbyś znowu wygrała

Uśmiechnij się

wspaniałej Sylwii...

niech radosny uśmiech
zagości na twarzy
bez niego mały świat
traci intensywne barwy
a cień zakrywa lekką mgiełką
właściwy cel

nie zamartwiaj się problemami
bo ich rozwiązanie
odnajdziesz szybko
w ciepłej dłoni przyjaciela

ratuj rzeczywistość przed szarością
przymknij na chwilę znużone powieki
ludziom ukazuj swe serce gorące
gotowe do poświęceń
i zapomnij o smutkach
ukrytych w przeszłości

Szukając sensu

pisałam kiedyś
o blasku zorzy
płonącej świecy
kwitnącym kwiecie

i o nadziei
która przenika
podaje rękę
i drzwi otwiera

wierzyłam nawet
w tą wielką przyjaźń
pachnącą majem
której początek
niewyjaśniony
a koniec grudką
wilgotnej ziemi

dziś wszystko zgasło
szukam w ciemności
światełka wiary
które mi drogę
do Ciebie wskaże

mój Dobry Boże
życie bez Ciebie
to garść popiołu

Myśli

wiem...
samotność nigdy cię nie odwiedza
a świat jeszcze kolorowy i taki piękny

rozumiem...
każdy krok i słowo zapewnień ale
przyszłość zamknięta dla wścibskich myśli
irytuje pełna niepewności

stoję...
nad przepaścią własnych zasad
a powinnością wobec...
wobec czego?
nie wiem

boję się...
że każdy następny czyn
każe zbaczać z wyznaczonej drogi

pytam...
o sens podjętej decyzji
i uczę się samej siebie
od początku

Wypłyń na głębię

Michałowi...


życie to prawdziwy ocean
można ruszyć naprzód
i wypłynąć na głęboką wodę
lub walczyć tylko o to
by utrzymać się na powierzchni
blisko lądu
dotykając stopami twardego dna

ty odpłynąłeś od brzegu
aby już niedługo
poznać ogromną głębię
ciągnącą się ponad horyzont

kiedyś przemierzysz zdradliwą wodę
odkrywszy każdy zakamarek
oceanu życia

płyną po nim statki nadziei
na których odpoczniesz przed dalszą podróżą
czekają także burze i sztormy
pragnące osłabić twą wiarę i zatopić marzenia

jeśli się nie poddasz
i dotrzesz do drugiego brzegu
twoje życie osuszy oceaniczną głębię
i powrócisz po suchej ziemi
do portu z którego wyruszyłeś
w poszukiwaniu prawdy

Siła tkwiąca w niepozorności

pani Elżbiecie...


nad zieloną doliną
wzeszło różowe słońce
promykami lekko dotyka
pachnących płatków fiołka

jest tak cicho
tylko wiatr szumi
nieprzerwaną pieśń
i kołysze kępy traw

z odległego drzewa
przyfrunął zielony listek
zerwany ostrym podmuchem
tańczy w takt wichrowej muzyki
kręci się skacze
raz w dół
potem w górę

wkrótce spadnie
na złocistą czapeczkę mlecza
i ześlizgnie się w głąb zieleni
by więcej nie zaznać wolności

lecz teraz naiwny Ikar
frunie jakby ta chwila
nie miała minąć

w końcu upadnie
pozostanie po nim tylko
kilka niepozornych drobinek

chociaż tak trudno uwierzyć
ta malutka zdobiona zielenią cząstka
umocni biednego fiołka
i obdarzy go przedziwną mocą

a wtedy cała dolina
zapachnie miodem

Wcale nie przyszłość

istnieje świat zamknięty w okręgu
gdzie cios spada na wszystkich bez wyjątku
przekłamana sprawiedliwość
zasiada za katedrą
niemoralność uczy moralności
a każdy ruch poczytywany jako
bunt przeciwko prawdzie
oznaczającej kłamstwo w apogeum
oczy sprawiedliwości
wycięte z książki Orwella
zauważają czego nie powinny
tutaj kat wygłasza wyrok
zwykle za niewinność
potężniejszy od kary śmierci
nie... to nie sowieci
ani zmyślona historyjka
to po prostu życie
pewnej mniejszości
wcale nie etnicznej

Lekkość

być motylem
nie zaznać nigdy goryczy
polerować skrzydełka
w złocistym promyczku
z ustami pełnymi słodkiego pyłku
po prostu unieść się
i odfrunąć