Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 30 października 2016

W oczekiwaniu


w oczekiwaniu na marzenia
zamykam oczy czasu
by ujrzeć gdzieś w oddali
zalążek pocieszenia
taki całkiem miły

milczeć z cierpliwością
i ufnością w dłoniach
pragnę chociaż trudno
tak po prostu czekać
na znak od nadziei

czas mnie jednak uczy
że ufności siła
działać cuda może
że życie przemienia
i marzenia spełnia

piątek, 16 września 2016

Sąsiad

przyszłość ze mną gra
przez mgłę uciekając
w ciuciubabkę życia
pokazuje cień
kontur bez kolorów

tam gdzieś mam swój dom
a czy z marzeń nie wiem
czy w nim czuwa ktoś
czy samotny kąt
któż mi dziś odpowie

już nie szukam snów
i bogactw mi nie trzeba
kilka miłych słów
uśmiech zza firanki
to wystarczy przecież

w świecie który kpi
z każdej ludzkiej duszy
drogi nieznajomy
pragnę tylko byś
witał mnie uśmiechem

czwartek, 8 września 2016

Wstań!

weź oddech i żyj
niech twe serce bije
nie bądź żywym trupem
na cmentarzu samotności

spójrz nie jesteś sam
jestem przecież ja
i On też zawsze jest
twego dnia nadzieją

otwórz oczy wstań
podaj Mu swą dłoń
On ci nie pozwoli
zakopać się w rozpaczy

niedziela, 14 sierpnia 2016

Do przyszłości

mglisty obraz marzeń
spięty klamrą szczęścia
dalece odepchnięty tak
lękiem marmurowych schodów

pytania niepewności
mącą wciąż w pragnieniach
że chciałby się skoczyć
po jutro własne do ataku

i tylko przeszłość ciągle
przyszłości sny zabija
przywożąc wspomnień tony
zszarzałym kabrioletem

niedziela, 5 czerwca 2016

Zaryzykujmy


bo czasem to zaszaleć trzeba
pobiec boso po kolcach problemów
i podrwić z nich choć przez chwilę
pozwolić zapomnieć się w marzeniach
pod wiatr rzucić i nie dać za wygraną
po fajerwerki się wznieść za horyzontem
z gwiazdami na wieczornym molo
w czarnej koszuli poudawać nietoperza
uśmiechać się do życia jak do karuzeli
bo czego pragnąć więcej gdy szaleńcy obok
a czas tak szybko mija i o uśmiech prosi

Obok


pośrodku kipieli stopionych głosów
przemyka szelest zepsutych nut
takich bez ogonków i bezużytecznych
na śmietniku ulic dzisiejszego dnia
przechodzą zapomniani ludzie
a każdy ma historię tak prawdziwą
taką swoją i bez udawania
dlatego wśród problemów naszych
i spóźnień wiecznych przebarwionych
spójrzmy czasem na pobliską twarz
dzisiejszego wczoraj

niedziela, 27 marca 2016

Poranek wielkanocny


w gorzkim smutku świat się budzi
dzień kolejny bez nadziei
w morzu łez

nagle w wieczerniku rumor
krzyki kobiet że Pan żyje
kruszą sen

lecz uczniowie nie uwierzą
w czcze gadanie o poranku
niewiast tych

biegną przecierając oczy
skrótem po zielonej ścieżce
w grobu cień

strach ogarnia ich niezmierny
kamień obok odwalony
wewnątrz blask

wchodzą patrzą ciała nie ma
chusty równo poskładane
powstał Pan

radość tryska życie wraca
śmierć została pokonana
będziesz żył

sobota, 16 stycznia 2016

Czy?


przyjaźń jak roztopy wiosną
rozlewa się po kątach dni
ale czy to właśnie ona
czy tak wiele cech jej brak
czy ją nazwać mogę dziś
i czy wierzysz że tak jest

rozmów wiele zwierzeń stos
kilka spięć i spojrzeń zgoda
czy wystarczy tylko tyle
by zbudować ją najpiękniej
czy za chwilkę nie zostanie
pusty szkielet wspomnień tych

tak bym chciała dnia pewnego
pobudować pomeblować
i utworzyć taką chatkę
której tajfun nie przewróci
to jest przyjaźń wieczna taka
z moich marzeń

Raz


podejdź blisko tak
obejmij palcami mą dłoń
chwyć mnie mocno spójrz
pobiegnijmy razem w dal
gdzie nie dowie się już nikt
że nas serca zryw pochłonął
w swej zapalczywości słów
tak na zawsze raz

Rozmyślanie

chciałabym choć raz spróbować
tak rozmarzyć się na żywo
poczuć przez chwileczkę
jak to jest być pewnym
że ktoś obok złapie cię za rękę
gdy olbrzymia przepaść przed stopami straszy
tak przytulić się do twarzy ciepłej
milczącym uśmiechem bez namysłu odpowiadającej
że to właśnie to