jesienny liść
zasnuty lekkim szronem
rozpoczął tę wędrówkę
zimowe wieczory
zaczęły napełniać się ciepłem
a wiersze same płynęły
krętą rzeką natchnienia
nadszedł także wiosenny uśmiech
ukrywany w zakamarkach serca
gorącego jak słoneczna kula
tylko letnia radość
popychająca do czynów
została zdeptana
przez obojętność nieczułej duszy
mimo to
zasypiałam wciąż
w słodkim zapamiętywaniu
szczególików z nadziei
pamiec , nasza tozsamosc,
OdpowiedzUsuńskarb najcenniejszy jaki mamy
kiedys pomyslalem ze najgorsza kara byloby zachorowac na amnezje,
wtedy czlowiek zyje ale tak jakby nie istnieje, ma pustke w sobie i dookola siebie,
to ten wiersz ktory napisalem dla Ciebie, a jego tytuł oryginalny to
.Mountains.
mountains
one patrzą swoimi graniami prosto w oczy
nie kłamią, przynajmniej nie w dzień
rzucają cień na ludzkie twarze
unosząc radosc na samą górę
szczyty pachną pożądaniem
a zbocza kuszą zapachem
one pozują do zdjęc na przyszłosc
oddając swój kadr na własnosc
sięgają czubkami chmur
mokrych od czystego błękitu
one proszą tylko o pamięc
krótką chwilę wspinaczki
ludzkiego śladu na sobie
dziękując ciszą w naturze
krajobrazem sprzed pokoleń
tajemnicą samego zdobywania
J.A.Ch.
dla J. J. 23 kwietnia 2011
Ten wiersz napisałam pod natchnieniem piosenki Grechuty "Pamięci wierszy". Polecam i dziękuję za wiersz :)
OdpowiedzUsuń