do przysypiających na drewnianej ławce
upadających z zagadką na ustach
do rodzących w boleściach
ze słodkim uśmiechem spełnienia
który łzy przebija na koniec
do nadzieję tracących na poduszce puchowej
samotnych w cierpieniu
i do tych co dźwigają krzyż lat na ramionach
właśnie do nich zostałam powołana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz