zakochałam się w promyczku słońca
choć jak zwykle załamany wpadł przez szybę
ustawiłam przed nim mały pryzmat marzeń
by wyłuskał z nich kolory życia
przyjaźni prostą myślą pokochałam
świetlistej wiązki magiczny dualizm
która tak często się rozdrabnia
w miliony lekarstw
w miliony lekarstw
leczących wszyściutkie problemy
a czasem stanowczą falą zatroskania
wybija z głowy fotony smutku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz