frunę
bezpiecznie na chmurce białej
do łąk
zielonych kipiących kwiatem
gdy słońce
błyska radość nadbiega
stopy
leciutko kąpią się w trawie
nad głową
płynie stado motyli
wiatr
delikatnie włosy rozczesał
biegnę przed
siebie gubię zmartwienia
dłonie
nasycam zapachem lata
nuda ucieka
zieleń ją goni
czas staje w
miejscu w cieniu doliny
pośród tej
ciszy nie jestem sama
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz