spojrzenia spotkały się mimowolnie
zadrżałam
ten wzrok przeszył nawet myśli
czułam jakby obnażył mą duszę
i zajrzał do najskrytszych zakamarków serca
ciekawość jego przemyśleń
zaczęła zabijać od środka
nie mogłam dłużej patrzeć w te oczy
odwróciłam twarz pełną przestrachu
okłamałam samą siebie
i ukazałam obojętność
oparł brodę na dłoni
spojrzał w mą stronę
zastygł w bezruchu
i zdawał się o czymś marzyć
lecz czy to był sen czy jawa
wie tylko on sam
w przedostanim wersie powinno byc leczy czy lecz ?
OdpowiedzUsuńbotak mi troche nie pasuje
ładny wiersz
troche jak spotkanie z naszym ideałem
pozdrawiam
J.
Tak.. masz rację... to mój błąd.. już poprawiam ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam