przemykam jak cień
pośród ogromnego tłumu
uśmiechem maskuję samotne wnętrze
przesuwam się na przód
po cienkiej niteczce nadziei
a ona raz po raz
przerywa się
i wpadam w przepaść rozpaczy
leczę odniesione rany
wiążę słabe końce duchowej siły
i idę dalej
po coraz lichszym moście pragnienia
Świetnie wyrażony głębszą myślą wiersz w całym swoim zamyśle,pomimo bezsilności i rozpaczy trwa walka z samym sobą i to jest najważniejsze,aby tę walkę wygrać trzeba iść dalej naprzód,..pozdrawiam*
OdpowiedzUsuńPrześliczny komentarz. Aż podniósł mnie na duchu.
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam
Janina