czekam na wiosenne słońce
na zapach
fiołków za domem
cytrynowe
skrzydła beztroskich motyli
wtopione w
zieleń pierwszej trawy
gdy życie
unosi się w powietrzu
płynąc
melodią pieśni słowika
biegnę na
łąki dywanów kwiecistych
na pola
usiane kępami traw
zastygam w
bezruchu i marzę
o tym jak
cudowny stałby się świat
gdybyśmy
mogli jak te proste drzewa
bez względu na
liczbę lat na ramieniu
pozwolić
rozkwitać na nowo
pąkom
miłości i przebaczenia
każdego roku
o tej samej porze
uczyć się
życia od początku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz