szarość pokrywała ziemię
szronem zniechęcenia
słowa kruszyły mur
budowany wciąż od nowa
chwila za chwilą płynęły tak ciężko
i nagle zjawił się on
dotknął zimnych ust
ledwo muskając ognistym spojrzeniem
ogrzał je cząstką siebie
tak dawno cię nie było
już myśl zapomniała o potędze
którą ogarniasz najzwyklejszą chwilę
jesteś tak blisko
a ja już tęsknię za kolejną sekundą
spędzoną w ciepłych objęciach
krótkiego wspomnienia radosnej chwili
szczery uśmiechu
lubię gdy wpadasz w odwiedziny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz