na mojej drodze wiele przeciwności
sił wciąż brakuje by dalej iść
upadam jak zeschnięte drzewo
pod silnym podmuchem zła
często staję na rozstaju dróg
i wybieram błędny cel
to co przyjemne
prostą drogą przez życie mknie
aby na końcu wyniszczyć sumienia łzą
ścieżka wartości uczących jak żyć
zbyt wąska by przejść
dla tego którego wiara w miłosierdzie
zniknęła za wątpliwości mgłą
ostre kamienie kaleczą stopy raz po raz
ciągle patrzę na drogę wśród snów
wiem że to co spotyka mnie
każda przeszkoda i duszy ból
które przede mną stawia Bóg
nie są zbyt trudne by przez nie przejść
gdy On prowadzi i wyznacza cel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz